Poprzedni temat «» Następny temat




30

wiek


dostaje srogi wpierdol

PRACA


mieszka u Bellamy

UCZUCIA




  
Jordan
   Kelly

  

  

  

  

  

  

2020-10-11, 20:44


Przez ostatnie tygodnie dochodził do siebie pod czujnym okiem lekarzy i Bellamy. Z dnia na dzień poprawiał się jego stan zdrowia co objawiało się przede wszystkim tym, że znów zaczynał pleść głupoty. Wracał dawny Jordan bredzący trzy po trzy, do którego Myers mogła przywyknąć podczas ich hotelowych schadzek. W końcu nadszedł dzień, w którym Kelly mógł opuścić swoje tymczasowe łóżko. Wypisali go ze szpitala, ale wciąż nie był na tyle sprawny, żeby móc poruszać się samodzielnie. Żebra bolały go niemiłosiernie, a złamana ręka nie zregenerowała się całkowicie. Na razie jeszcze miał dokąd wrócić, ale ostre słowa Bellamy sprowadziły go na ziemię. Dopóki nie sprzeda mieszkania nie odetnie się od tych ludzi. Zawsze będą czyhać na jego życie i pewnie już za trzecim razem uda im się go zabić. Jedynym plusem tej sytuacji było to, że na razie nie chciał wracać do hazardu. Na samą myśl robiło mu się niedobrze.
Co prawda było mu trochę głupio znów wykorzystywać Myers, ale nie miał wyjścia. Poprosił ją o pomoc w drodze do mieszkania, w którym czekał umówiony agent nieruchomości. Nie było na co czekać – musiał jak najszybciej je sprzedać nawet jeśli to oznaczało uzyskanie znacznie niższej kwoty.
Weszli do mieszkania i Jordan rozejrzał się po nim ze smutkiem. Tyle wspomnień… Przez własną głupotę zniszczył wszystko. Kolejny raz. – To mieszkanie mojej żony. – mruknął. Kobieta na pewno zauważyła, że Kelly posmutniał, gdy tylko się tu znalazł. – Najpierw straciłem ją, teraz stracę to co mi po niej zostało. – pierwszy raz od dawna w jego glosie nie było słychać tego głupkowatego tonu, którym maskował prawdziwe uczucia.
 
nick:Zdzisia
multi:brak
miasto:Melbourne
 





29

wiek


jest pielęgniarka, mieszka z kaleką

PRACA


jest pedantką, mieszka z brudasem

UCZUCIA




  
Bellamy
   Myers

  

  

  

  

  

  

2020-10-11, 21:10


Nie miała problemy z tym by mu pomóc. Dla niej było to coś naturalnego. I coś na co zwyczajnie Jordan zasługiwał. Po drugie czuła ze jak mu nie pomoże to nikt tego nie zrobi. A nie chciała go ponownie oglądać w takim stanie w szpitalu. Dlatego też gdy miał wyjść że szpitala przyjechała samochodem i razem pojechali pod jego mieszkanie. Dobrze że ostatnio jak tu była to mu zrobiła porządek. Ie będzie wstydu przed obcym człowiekiem który ma sprzedać mieszkanie.
Dojechali na miejsce i gdy znaleźli się w mieszkaniu Bella wzięła szybko papier kuchenny i wytarła kurze który niemal od razu sprawiły że kichnęła kilka razy. Była okropna pod tym względem. Spojrzała na Jordana i westchnęła cicho. - To tylko mieszkanie. Rzecz materialna. Nigdy nie straciłeś żony. Zawsze będzie w twoich wspomnieniach. - nigdy nie czuła do drugiego człowieka silnego uczucia jakim jest miłość. Więc nie mogła dawać mu jakiś wielkich rad. Wyrzuciła brudny od kurzu papier. A potem wróciła do niego i poklepała miejsce na kanapie. Lepiej żeby się nie przesilał. Sama poszła otworzyć drzwi agentowi który wyglądał na kogoś kto nie lubi marnować czasu. Od tej chwili Bella nie zamierzała się wtrącać. Poszła do łazienki gdzie nieco się poprawila przed lustrem. A potem usiadła w kuchni przy stoliku czekając aż panowie skończa rozmowę i interesy. Sama postanowiła zajrzeć do lodówki i wyrzucić z niej to co za chwilę samo postanowiliby wyjść. Czuła jak bardzo jest spięta tym bałaganem i ogólnym nieporządkiem chociaż mieszkanie było względnie ogarnięte. A jednak jej krzywizna która miała w głowie dawała znać i po prostu szału by dostała jakby się tym nie zajęła.
 
nick:Leokadią
multi:brak
miasto:Melbourne
 





30

wiek


dostaje srogi wpierdol

PRACA


mieszka u Bellamy

UCZUCIA




  
Jordan
   Kelly

  

  

  

  

  

  

2020-10-11, 21:28


- Straciłem ją Bella. Stracilem ją i nie zdążyłem się pożegnać. – mówienie o tym wszystkim było dla niego tak kurwesko trudne.. Chyba jeszcze nigdy nie opowiadał jej całej historii. Bellamy wiedziała jedynie, że był wdowcem, że jego żona umrła. Ale jak to się stało? Jordan nie miał w sobie tyle siły żeby przechodzić przez to od nowa. Wspomnienia wspomnieniami, ale już zawsze będzie za nią tęsknił. Za jej zapachem, jej śmiechem, jej głosem… Na moment jego oczy zaszkliły się łzami, więc odwrócił wzrok by Myers tego nie widziała. Nie chciał żeby myślała, że jest miękką pipką czy coś w tym stylu. Usiadł obok niej, gdy udało mu się ogarnąć emocje. – Ale nie będę cię tym zamęczał. Jeszcze byś się popłakała i musiałbym cię pocieszać. – rzucił w końcu, starając się odejść od tego tematu.
Jordana tak mało obchodził porządek w mieszkaniu, że nawet nie zauważył, że Bellamy je wysprzątała. Szczerze mówiąc ciekawa jestem jak będą się dogadywać podczas ‘wspólnego mieszkania’, bo z Kelly’ego to niezły bałaganiarz jest! W każdym razie przyszedł agent nieruchomości i od razu przeszli do rzeczy. – Chciałbym za nie dostać co najmniej 150 tysięcy. Jak najszybciej. Wiem, że jest warte o wiele więcej, ale nie mam na to czasu. – zaczął. Odstetki rosły z każdą godziną i gdy nie sprzeda tego mieszkania jakoś szybko zaraz kwota, którą za nie otrzyma na nic nie wystarczy. Mówił to z bólem, ale tak musiało być. Pewnie agent nieruchomości to rozumiał, bo nie pierwszy raz zdarzała się sytuacja, w której grunt palił się pod stopami jego klienta. Spotkanie nie trwało długo, agent dopytał o najważniejsze szczegóły a potem wyszedł. – Masz ostatnią szansę żeby się wycofać! – krzyknął do Belli i chciał się odwrócić w jej stronę, ale zrobił to zbyt gwałtownie i jęknął. Żebra wciąż bolały.
 
nick:Zdzisia
multi:brak
miasto:Melbourne
 





29

wiek


jest pielęgniarka, mieszka z kaleką

PRACA


jest pedantką, mieszka z brudasem

UCZUCIA




  
Bellamy
   Myers

  

  

  

  

  

  

2020-10-11, 21:46


- Będziesz miał jeszcze dużo czasu by to nadrobić. Na razie jednak musisz zrobić wszystko by przeżyć. Sądzę że na pewno by tego chciała. - płytko, bo to tylko słowa. Ale co innego mogła powiedzieć. Nie znała sytuacji to fakt. A dodatkowo nigdy nie przeżyła takiej stary. Więc co mogła o tym wiedzieć. Wywróciła oczami na jego kolejne słowa. Mogła mu pocisnąć ze to ona będzie wycierać jego łzy. Ale to byłoby mocno nie na miejscu. A dodatkowo pewnie te łzy by wytarła. Taka była właśnie Bella. O wiele za dobra.
Starała się nie podsłuchiwać tej rozmowy zajęta praca. Ale no ściany nie były nie wiadomo jak grube. Drzwi nie były zamknięte. Więc zwyczajnie wszystko słyszała czy tego chciał czy nie. Mimo to nie wtrącała się wcale. Słyszała że facet wychodzi i bardzo niekulturalnie się zachowała bo nie poszła go pożegnać. Trudno. Zaśmiała się gyd usłyszała jego głos. Ale po chwili już biega do salonu w którym siedział go usłyszała jego jęk. Boże gorzej niż z dzieckiem. - Potrzebujesz opieki całodobowo? - zażartowała i usiadła obok by podwinąć jego koszulkę i sprawdzić czy aby na pewno gorset jest dobrze założony i nic się nie poluzowało. A potem poprawila mu koszulkę i pokręciła głową. - Lepiej mi powiedz co chciałbyś zabrać ze sobą. A co firma ma spakować i wywieźć biednym. - całą Bella. Wszystkiego nie zabiorą. Dodatkowo nie da niczego wyrzucić. Biedni potrzebowali wszystkiego. Od używanych majtek po... W sumie wszystko. Była gotowa do działania a na dowód tego podniosła się z kanapy i podwinęła rękawy. Widziała że będzie tu sama pracować. Bo on ledwo się rusza i jedynie by przeszkadzał.
 
nick:Leokadią
multi:brak
miasto:Melbourne
 





30

wiek


dostaje srogi wpierdol

PRACA


mieszka u Bellamy

UCZUCIA




  
Jordan
   Kelly

  

  

  

  

  

  

2020-10-11, 21:58


Nie chciał ciągnąć tego tematu, więc nic nie powiedział. Z jedną rzeczą, którą powiedziała Bella się zgadzał musiał żyć czy tego chciał czy nie. I musiał się zebrać do kupy, żeby już nigdy więcej nie dopuścić do takiej sytuacji. Drugiego mieszkania już nie miał, więc to nie byłoby takie proste. Koniec z hazardem, choćby nie wiem co. Musiał odciąć się od starych nawyków i ludzi, którzy ściągnęli go na sam dół. Oby wszystko poszło tak jak sobie planował, bo wiadomo jak to jest z uzależnieniami. Wystarczy chwila nieuwagi i cała zabawa rozpoczyna się na nowo.
Jordan miał nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto szybko kupi mieszkanie. Pewnie dla potencjalnego kupca będzie to super okazja i z jednej strony może wietrzyć jakiś przekręt. Mieszkanie było w super okolicy, wyglądało w porządku i było sprzedawane za tak niską cenę? Oby ludzie brali i nie zastanawiali się za długo, bo inaczej Kelly będzie miał zdrowo przejebane. – To chyba dodatek specjalny do mojego towarzystwa. – odpowiedział i rozłożył ręce. Taki już był, cały Jordan.
Wszystko całe szczęście było na miejscu, więc Kelly wstał żeby rozejrzeć się po mieszkaniu. Przez dłuższą chwilę chodził po nim powoli, rozglądając się i zastanawiając się co powinien jej powiedzieć. – Niech wyrzucą wszystko. Wezmę tylko kilka swoich ubrań i rzeczy osobistych. – mruknął. Nie chciał tego wszystkiego, bo to nie było jego. Nadal tak czuł. Wolałby żeby to tutaj zostało lub ekipa wywiozła to na śmietnik. Oczywiście sam nie pomyślał o opcji rozdania tego bezdomnym. Do pakowania ubrań i zgarnięcia albumu ze zdjęciami nie potrzebował aż tak bardzo jej pomocy. I tak nie planował ich składać, po prostu wrzuci je do torby i tyle. Hehe, ciekawe kto pierwszy zwariuje Jordan przy Belli czy na odwrót.
 
nick:Zdzisia
multi:brak
miasto:Melbourne
 





29

wiek


jest pielęgniarka, mieszka z kaleką

PRACA


jest pedantką, mieszka z brudasem

UCZUCIA




  
Bellamy
   Myers

  

  

  

  

  

  

2020-10-11, 22:17


Bella niestety nie będzie w stanie go przed tym uchronić, ani u pilnować by na nowo nie niszczył sobie życia. Miała po prostu nadzieję że cała ta przygoda czegoś go nauczy i sprawi że zwyczajnie sam pójdzie po rozum do głowy i nie wpakuje się ponownie w coś tak ryzykowanego. Wszystko teraz i tak zależało od samego Jordana. Nawet to czy skorzysta z pomocy Belli.
Ech będzie teraz pielęgniarka na pełen etat. Dobrze że w zamian jen kot będzie miał dwóch towarzyszy w domu. Sam pewnie kociak narzekał na brak zainteresowania że strony pani kiedy ta na cały dzień czy całą noc znikała. Pracowała ale przecież zwierzę tego nie zrozumie. Nawet jeśli pracowała na jego wege przekąski. Tak jej kot również nie jadł mięsa. I nie wiem jak Jordan będzie miał trzymać mięso w jej lodówce. Obok serów, toffu, humusów i innych.
Pewne jest jedno to ona szybciej zwariuje z nim. Albo oboje zwariują. Trudno. - Zawołaj mnie jeśli będę Ci potrzebna. - rzuciła by wiedział że jest i służy pomocą. Usiadła sobie na kanapie i sprawdziła jakieś portale społecznościowe. Podglądała pewnie kilka gwiazd na instagramie. Więc teraz pewnie się tym zajęła. Czekając aż Jordan skończy. Co prawda nie miała nie wiadomo jak wielkiego mieszkania. Odda mu salon i jedną stronę komody w salonie ale jak coś się nie zmieści zawsze znajdzie się miejsce tak by nic nie leżało rozwalone na widoku. Schowała telefon do torebki bo pewnie jakąś że sobą miała. I weszła do jego pokoju pukając pwwnie wcześniej i... Zobaczyła co jest w jego walizce... I złapała się za głowę. - Nie byłoby lepiej gdybyś to poskładał?
 
nick:Leokadią
multi:brak
miasto:Melbourne
 





30

wiek


dostaje srogi wpierdol

PRACA


mieszka u Bellamy

UCZUCIA




  
Jordan
   Kelly

  

  

  

  

  

  

2020-10-11, 23:18


Myślę, że jakoś powinni dojść do porozumienia. Może umówią się tak, że Jordan do czasu aż znajdzie pracę zostanie kurą domową i Bella nie będzie musiała wtedy w ogóle zaglądać do lodówki? Będzie im przyrządzał obiadki spełniające jej najwyższe oczekiwania. Tego samego nie będzie można powiedzieć o bałaganie, który zrobi przy okazji, ale nieważne.
Pakowanie nie zajęło mu zbyt dużo czasu. Nie chciał się nad tym wszystkim rozczulać, bo jeszcze znów uczucia zapędziłyby go w jakieś złe miejsce. Zgarnął swoje ubrania i pisząc zgarnął faktycznie tak było. Bez składania wrzucił je do torby, a potem przeszedł do salonu żeby zgarnąć albumy ze zdjęciami i kilka duperałek z podróży. Zaniósl je do torby, a potem uslyszal Belle. – Złoże to potem. I tak niedługo będę to wypakowywal. – wzruszył ramionami. Nie widział sensu w składaniu tych wszystkich rzeczy, bo zaraz i tak będzie je wywalal z szafki i wypakowywal. Od momentu, w którym zmarła jego żona w tym mieszkaniu panowal nieustanny bałagan. Rzeczy w szafkach nie były poskładane, Kelly prasował je najczęściej dopiero przed wyjściem. Jak tak dalej pójdzie to przyprawi Bellamy o zawał serca i to on będzie musiał zostać jej pielęgniarzem na pełen etat! – Chyba to wszystko, najwyżej jeszcze przejrzę rzeczy, które zgarnie ekpia. Ale raczej nie ma tu już nic, co mógłbym ze sobą wziąć. Chyba, że… - urwał i zamyślił się na moment. Zostawił ją w pokoju samą, a sam przeszedł do sypialni. Z małego pudełku na toaletce wziął jeszcze dwa pierścionki żony – obrączkę i pierścionek zaręczynowy. O tym nie mówił Belli, schował je do kieszeni spodni i wrócił do niej. – Możemy jechać. – powiedział i spojrzął na torbę. Cholera, chyba sam nie da rady. Ale czy mógł się nią tak wyręczać?
 
nick:Zdzisia
multi:brak
miasto:Melbourne
 





29

wiek


jest pielęgniarka, mieszka z kaleką

PRACA


jest pedantką, mieszka z brudasem

UCZUCIA




  
Bellamy
   Myers

  

  

  

  

  

  

2020-10-12, 12:04


Wywróciła oczami na jego słowa. Faceci byli niemożliwi. Wszystko będzie trzeba potem prasować i składać. Podwójna robota. Ale już nie zamierzała mu prawic morałów. Nie po to ty była. Miała mu pomóc. Co nie oznaczało że nagle zacznie traktować go jak dziecko. Mijając próg jej mieszkania będzie musiał zaakceptować panujące w nim zasady i teraz jak tak sobie myślę. Wcale nie jestem pewna czy ta dwójka zwyczajnie nie zwariuje ze sobą. Wcisnęła dłonie do kieszeni by trochę się powstrzymać. Nie chciała zaraz rzucić się na tą walizkę by wszystko poukładać. Czekała grzecznie aż upewni się że wszystko zabrał. A gdy pognał gdzieś za... Bliżej nieokreśloną rzeczą. Nie pytała i pytać nie zamierzała. Nawet nie czekała aż Jordan weźmie walizkę i pójdzie. Po prostu wzięła jego pakunek, wcale nie był ciężki. Poczekała aż zamknie drzwi na klucz i mogli spokojnie jechać do jej mieszkania.

Po wejściu do środka od razu mógł poczuć się jak w szpitalnej sali. Co prawda było tu o wiele przytulniej. Ale panował wręcz sterylny porządek. Jeden kot leżał na legowisku, drugi na kominku który nigdy nie był odpalany. Położyła walizkę w salonie, gdzie tymczasowo miał spać. - Kupiłam dla ciebie papcie. To te. - wskazała na parę papci, dając mu jednocześnie znać że powinien je ubrać i nie wchodzić do środka w butach. Sama też zmieniła obuwie na domowe i od razu poszła do łazienki gdzie umyła i zdezynfekowala dłonie. - Twój kot kocha spać w wannie. Ale za to nie lubi się w niej kąpać. Strasznie mnie podrapał. - rzuciła wracając do salonu gdzie po chwili rozłożyła deskę do prasowania. Żelazko po chwili było gotowe na nowe wyzwanie. Tak samo jak Bella na prasowanie. - Wyciągaj te rzeczy. Takich nie włożysz do komody.
 
nick:Leokadią
multi:brak
miasto:Melbourne
 





30

wiek


dostaje srogi wpierdol

PRACA


mieszka u Bellamy

UCZUCIA




  
Jordan
   Kelly

  

  

  

  

  

  

2020-11-11, 21:48


Chciał jak najszybciej wyjść z mieszkania, które sprawiało, że czuł się źle. Zniszczył wszystko. Najpierw los zabrał mu żonę, a teraz sam zaprzepaścił jej mieszkanie. Bo musiał jebany głupek uzależnić się od hazardu i w ten sposób leczyć swoje smutki.
***
Gdy znaleźli się przed jej domem poczuł się trochę niepewnie. Zaraz miał poznać więcej prywatnego życia Belli niż przez te wszystkie dotychczasowe spotkania razem wzięte! Posłał jej uśmiech i posłusznie założył nowe buty. Byli w jej domu, więc chciał się dostosować do zasad w nim panujących na tyle, żeby go stąd nie wyrzuciła. Faktycznie widział wszędzie sterylność, która od razu skojarzyła mu się ze szpitalem. Nie wiedział czy uda mu się tutaj odnaleźć, bo z niego to był całkiem niezły bałaganiarz. Oby Bella aż tak bardzo się nie złościła! - Wdał się we właściciela. - palnął i posłał jej uśmiech. No dobra, trochę żartował aż tak źle z nim jeszcze nie było! Kelly podszedł do swojego kota i go pogłaskał, ale wiadomo, że to nie pies, więc nie oczekiwał nie wiadomo jakich powitań i radości. Chyba kot był już bardziej Belli niż jego. Nic dziwnego, mały zdrajca szybko przywiązał się do osoby, która dawała mu jeść. - To totalnie bez sensu, daj spokój. - mruknął i wywrócił oczami. Przecież pakowanie poskładanych ubrań do szafki, w której i tak będzie zaraz bałagan było idiotyczne. Jak się wyjmie ubrania trzeba będzie je znów pracować, przez co mamy 2 razy więcej roboty. Jeśli półka będzie w całości Jordana to na 100% zaraz zrobi się tam gigantyczny bałagan. Nie raz już to przerabiał, więc wiedział co i jak. - Daj spokój, lepiej coś zjedzmy i może obejrzyjmy? - zaproponował. Oj coś mi się wydaje, że będzie im się ciężko razem mieszkać! - Ładnie tu masz. - powiedział, kiedy rozejrzał się na tyle na ile pozwoliły mu obolałe żebra. Po chwili zdecydował się usiąść na kanapie, bo stał zbyt długo i zaczęło mu to sprawiać ból.
 
nick:Zdzisia
multi:brak
miasto:Melbourne
 





29

wiek


jest pielęgniarka, mieszka z kaleką

PRACA


jest pedantką, mieszka z brudasem

UCZUCIA




  
Bellamy
   Myers

  

  

  

  

  

  

2020-11-19, 12:22


W głowie aż jej burczało kiedy widziała te pomiętolone rzeczy, które zamierzał wrzucić do szafy bez wcześniejszego wyprasowania. Musiała policzyć sobie w myślach do dziesięciu i po prostu odpuścić. Jej dom i jej zasady, ale jego szafa... najwyżej wykorzysta dzień w którym nie będzie go w domu i wszystko wypierze, wysuszy, wyprasuje i ładnie ułoży. A zrobi to na pewno. Bo przecież wchodząc do salonu nawet przez zamknięte drzwi komody będzie widziała ten okropny bałagan. Taka właśnie była Bella. Pewnie dlatego wciąż nie miała faceta, bo kto normalny wytrzymałby z taką psychopatką. Zamknęła na chwilę oczy, nie chciała by wziął ją od razu za skończoną wariatkę. Ale nie musiała nic specjalnego w tym kierunku robić. Wystarczy że zostanie sam w domu i w pełni swobodnie rozejrzy się po domu. Wszystko opisane. W kartonikach, kurz to nawet boi się osiąść, a jej kot pachnie lepiej od świeżo wypranych skarpetek. A skarpetki, tak jak wszystko inne ułożone kolorystyczne i tak, skarpetki też prasuje. - Okej... - rzuciła w końcu i odłączyła żelazko i tak szybko jak ze sprzętem pracującym się w salonie pojawiła, tak szybko z niego zniknęła. - A chcesz coś ugotować? - jeśli nie, to ona ugotuje. Zamawiane jedzenie nie było jej ulubionym jedzeniem. Wolała znać pochodzenie produktów i ich daty przydatności. Co nie oznaczało że jedzenia nie zamawiała, bo i nawet jej się zdarzało coś zamówić do domu czy zjeść na mieście. - Jeszcze nie wszystko wygląda tak jakby tego chciała, ale remonty w pojedynkę to nie łatwe remonty. Ale bardzo dziękuje. - spojrzała na niego uważnie, no tak. Był wrakiem człowieka i nie można o tym zapominać. Wyciągnęła leki, cały worek, który kupili w aptece. Podała mu leki przeciwbólowe i za chwilę przyszła z kuchni z butelką zimnej wody. - Ja coś ugotuje. Pene z sosem śmietanowo- serowym? Mam chyba parmezan. - był kucharzem, to też pewnie lubił wszystko, ale no chciała być miła. A niewiele potrafiła ugotować.
 
nick:Leokadią
multi:brak
miasto:Melbourne
 





30

wiek


dostaje srogi wpierdol

PRACA


mieszka u Bellamy

UCZUCIA




  
Jordan
   Kelly

  

  

  

  

  

  

2020-11-19, 19:03


Za każdym razem gdy ona posprząta, on równie szybko zrobi bałagan. Taki był Jordan, zdążył odwyknąć od porządku. Kiedyś jeszcze pilnowała go żona, ale odkąd mieszkał sam… Było fatalnie. Bella i tak trafila na dobry moment wchodząc do jego mieszkania, nie było aż tak źle jak zawsze. Jakby ktoś lub coś kierowalo Kellym i kazało mu posprzątać, żeby Myers po wejściu nie dostała zawału serca i wylądowała na łóżku obok niego.
Jordan nawet nie zauważył jak trudne było dla niej powstrzymanie się od komentarza. Walną wszystko do szafy i zamknął ją z zadowoleniem. Serio nie rozumiał po co sprzątać akurat w takim miejscu, skoro i tak zaraz będzie bałagan i nikt tego nie widzi bo drzwiczki przez 98% czasu są zamknięte. – Mogę jak tylko zobaczę co masz w lodówce. – powiedział i posłał jej uśmiech. To na pewno będzie dla niego miła odmiana gdy będzie mógł się w końcu czymś zająć. To wieczne leżenie w szpitalu okropnie go wymęczyło. – Jak przestaną mnie napieprzać żebra to mogę ci pomalować ścianę albo dwie. – zaproponował, ale w sumie nie wiem czy Bella powinna skorzystać z tej opcji. Bo wiesz, Jordan przy okazji narobi strasznego bałaganu i będzie musiała to sprzątać! - No dobra, ty jesteś szefową. Ale może ci chociaż jakoś pomogę? – odwrócił się w jej stronę i uważnie na nią popatrzył. Jeszcze nie miał okazji żeby jej coś ugotować, ale może czas by ten pierwszy raz miał miejsce tu i teraz? Będzie z nią mieszkał, powinien się jakoś odwdzięczyć.
 
nick:Zdzisia
multi:brak
miasto:Melbourne
 





29

wiek


jest pielęgniarka, mieszka z kaleką

PRACA


jest pedantką, mieszka z brudasem

UCZUCIA




  
Bellamy
   Myers

  

  

  

  

  

  

2020-11-20, 14:00


- Nie musisz tego robić... Jordan nie musisz nic robić. Nie chce byśmy myślał że może musisz mi się jakoś odwdzięczać. - wolała go uprzedzić nim naprawdę tak pomyśli. Nie musiał tego robić. Nie robiła tego wszystkiego by czerpać ostatecznie z tego korzyści. Zwyczajnie chciała mu pomóc i nic w zamian nie chciała. - Myślę, że dam radę. A Ty ugotujesz coś jutro. Miło będzie wrócić z dyżuru na obiad. - co prawda idzie na nocny dyżur, więc pierwsze co będzie chciała zrobić to umyć się i iść spać. Ale jak już się wyśpi, chętnie coś zje, zamiast stać przy garach. Poszła do kuchni, ale nim to zrobiła wręczyła mu pilot od telewizora i po porostu wtedy zostawiła go samego. Gotowanie nie zajęło jej masy czasu. Makaron, sos i potarcie parmezanu. Nałożyła wszystko na talerze i przyniosła obie porcje. Wróciła do kuchni po wodę, ale potem już wróciła do salonu i usiadła obok. - Smacznego. Co oglądamy? - rzuciła luźno zajadając się już makaronem. Bezmięsne dania były dla niej czymś totalnie normalnym. Nie faszerowała się też tofu na potęgę. Nie potrzebowała zastępstwa za mięso. A witaminy, których brakowało w jej wegetariańskich daniach po prostu uzupełniała za pomocą suplementów diety i innych takich. - Dziś mam nocny dyżur, jutro mam cały dzień wolny, a potem mam dobę w pracy. Więc w tym tygodniu będziesz się tu nieźle nudził... Jakbyś chciał kogoś zaprosić... to powiedz mi o tym. - nie lubiła obcych w swoim domu. Szczególnie kiedy jej nie było. Wystarczy, że sam Jordan tu był i będzie kiedy ona pójdzie do pracy. - I... zdążyłam zauważyć, że jesteś fanem bałaganu... proszę nie doprowadź mnie do zawału. - to już dodała z rozbawieniem na twarzy, ale wcale nie żartowała.
 
nick:Leokadią
multi:brak
miasto:Melbourne
 





30

wiek


dostaje srogi wpierdol

PRACA


mieszka u Bellamy

UCZUCIA




  
Jordan
   Kelly

  

  

  

  

  

  

2020-11-20, 21:26


- Bella, ale ja chcę. Zaraz będę wyglądał jak pączek, bo tylko leżę, śpię i jem jak za trzech. Nudzi mi się i potrzebuję zajęcia. – wytłumaczył. Po części też chciał się jej odwdzięczyć za to wszystko, bo gdyby nie ona… Byłoby ciężko. Pomogla mu, zaopiekowała się kotem.. Gdyby tego nie zrobiła, Jordan na dodatek musiałby zakopywać gdzieś zwłoki zwierzaka, bo po prostu nie miał nikogo kto mógłby się nim zająć. To dość smutne, że po tych wszystkich traumatycznych wydarzeniach odciął się też od swojej rodziny. Gdzieś tam była jego mama i tata, ale on po prostu nie chciał się z nimi kontaktować. – Pierwszy raz będziesz mogła ocenić czy nie kłamałem mówiąc, że jestem dobry. Jak się z tym czujesz? – powiedział wesoło. Zawsze tylko przechwalał się w jej towarzystwie jakim to jest super kucharzem, a teraz w końcu Bella będzie mogła się przekonać jak jest naprawdę! – Nie wiem, jakieś bzdury. – mruknął. Uznajmy, że w australijskiej telewizji też są takie hity jak Ukryta Prawda. To zawsze najlepszy odmóżdżacz, kiedy się chce żeby coś leciało w tle! – Bella, kogo? Nikt mnie nawet w szpitalu nie odwiedzał. – rzucił i wziął się za jedzenie makaronu. Pewnie jako kucharz kilka rzeczy zrobiłby inaczej, ale na razie powstrzymał się od komentarza. Nie chciał nadwyrężać jej dobroci. – Postaram się, ale obiecać nie mogę. – tym razem mówił poważnie. Już wyszedł z wprawy, musiał się od nowa nauczyć porządku. – Jak będzie bałagan walnij mi miotłą przez głowę, albo naślij na mnie tamtych. Następnym razem już posprzątam. – dodał jeszcze i dokończył swoją porcję. – No nawet niezłe jak na pielęgniarkę. – powiedział, typowym dla siebie wesołym tonem. Już powoli zaczynało być z nim coraz lepiej, zaczynał gadać jak najęty mieszając ze sobą wszystkie tematy.
 
nick:Zdzisia
multi:brak
miasto:Melbourne
 





29

wiek


jest pielęgniarka, mieszka z kaleką

PRACA


jest pedantką, mieszka z brudasem

UCZUCIA




  
Bellamy
   Myers

  

  

  

  

  

  

2020-12-25, 15:30


Reszta dnia jakoś minęła. Oboje przeżyli zjedzenie posiłku przygotowanego przez Bellamy, a potem obejrzeli kilka filmów, a może nawet zaczęli oglądać razem jakiś serial. W sumie co lepszego mieli do roboty. Ostatecznie musiała wziąć prysznic i przygotować się do pracy. A potem zostawiła go samego w domu z kotami.
W pracy było jak zawsze, ciężko. Dużo pracy, obowiązków i marudzących pacjentów. Gdyby to nie była nocna zmiana, to napisałabym, że dzień jak co dzień. Kilka razy zerknęła na telefon, chciała mieć pewność że jej tymczasowy współlokator nie wysadził w powietrze jej skromnego mieszkanka. Na szczęście nic takiego się nie stało i gdy wróciła z samego rana, to mogła spokojnie iść spać. Tak minęło kolejne kilka dni. Jej życie wyglądało następująco. Pracowała sprzątała i jadła pyszne dania przyrządzone przez Jordana. Opowiedziała mu trochę o swojej rodzinie, ale to nie była jakaś pasjonująca i pochłaniająca historia. Nic nie zwiastowało tego co miało nastąpić.
Dwadzieścia cztery godziny w pracy to żadna przyjemność. A wracanie do mieszania w bałaganie? Normalni ludzie nie są zadowoleni, a Bella? Wróciła chwilę po siódmej z świeżym pieczywem i mlekiem truskawkowym. Chciała zjeść nim położy się spać. Ale to co zastała w kuchni i w salonie... sprawiło że apetyt minął. Do bałaganu który wylewał się z komody już się przyzwyczaiła i do tego że stół w salonie był zazwyczaj zawalony po jego wieczornych grach i serialach. W kuchni przeszedł huragan i nie do końca była pewna czy to wina Jordana czy ich kotów, które postanowiły dobrać się do resztek pizzy. Resztek które były wszędzie. Przeczesała włosy odkładając siatę z zakupami na stolik. A potem cofnęła się do salonu by dotknąć ramienia Jordana. Lekko nim zabujała, ale to nic nie dało. - Jordan wstań. - rzuciła nieco głośniej, bo... chciała go obudzić. Ściągnęła z niego kołdrę i szybko pożałowała. - Boże, przepraszam! - ludzie ciało nie miało przed nią tajemnic, a jednak poranny zwód Jordana to nie coś co chciała teraz oglądać. Rzuciła na niego z powrotem kołdrę i odwróciła się plecami do mężczyzny.
 
nick:Leokadią
multi:brak
miasto:Melbourne
 





30

wiek


dostaje srogi wpierdol

PRACA


mieszka u Bellamy

UCZUCIA




  
Jordan
   Kelly

  

  

  

  

  

  

2021-02-03, 15:05


W swojej wspaniałomyślności postanowił przygotować jej śniadanie na rano. Na stole leżało pudełeczko z zapakowanym tam posiłkiem. Naprawdę nie mam zielonego pojęcia co mogłoby to być, więc po prostu załóżmy, że to było coś co mogła zjeść na śniadanie. Oprócz posiłku zostawił jeszcze coś – okropny bałagan. Dla niego nie było tak źle, wręcz można powiedzieć, że całkiem znośnie. Jednak dla Bellamy, która była perfekcjonistką sprawa przedstawiała się zupełnie inaczej i Jordan po prostu zrobił jej chlew na chacie.
Mówi się, że dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane i w tym przypadku było dokładnie tak samo. Chciał być miły, a wyszło, że popsuł jej od rana humor.
Sam wieczorem zamówił pizzę, bo nie chciało mu się nic przygotowywać i zostawił otwarte pudełko z resztkami na stole. Sprzątnie rano, przecież nic się nie stanie, nie? Po północy zmorzył go sen, więc zasnął na swoim tymczasowym łóżku jakim była kanapa w jej salonie.
Spał, kiedy nagle poczuł, że ktoś ściąga z niego kołdrę. – Co do… - zerwał się zaspany, bo nie wiedział co się dzieje. Od razu jęknął, bo jego żebra nie doszły do stanu sprzed pobicia. Nie ogarniał co do niego mówi, przykrył się na powrót kołdrą, bo wyrwała go ze snu w środku nocy. – Stało się coś? – w ogóle zignorował jej słowa, bardziej próbował się dowiedzieć czemu go obudziła. I to jeszcze w taki sposób. Miał się wyprowadzić? O to jej chodziło?
W ogóle nie zakodował co było przyczyną tego, że Bella się od niego odwróciła. Był zbyt zaspany, by zmusić swój umysł do myślenia.
 
nick:Zdzisia
multi:brak
miasto:Melbourne
 


Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: