Poprzedni temat «» Następny temat




25

wiek


kocham Gabriela równie mocno

PRACA


jak go ranię

UCZUCIA




  
Ginerva
   Herschel

  

  

  

  

  

  

2020-11-19, 12:38


klik

Po tym jak Gabriel wyszedł z jej mieszkania, ciężko było jej się pozbierać. Wszystko spierdoliła, ale po prostu jak nikt inny potrafiła to robić perfekcyjnie. Długi czas patrzyła po prostu na drzwi za którymi zniknął. A potem była pustka. W głowie, duszy i a sercu. Co powinna zrobić? Miała go okłamać? Skąd przeklęta Adela zna prawdę? A może rzuciła to specjalnie, jakby chciała sprawdzić jej reakcje? A może wiedziała że ta dwójka była wtedy razem? Nie, to ostatnie było już całkowicie niemożliwe. Stało się. Niczego nie mogła cofnąć, przeszłości nie mogła zmienić. Musiała się pogodzić z tym jak to się potoczyło i zmienić coś na lepsze, by kiedyś w końcu zrobić coś dobrze. Wtedy nie zostało jej nic innego, jak wziąć sprawy w swoje ręce i nie zawieść go jeszcze bardziej. Pojechała na tą rozmowę. Skoro już jego szef wiedział, że za nią poręczył, gdyby nagle się nie pojawiła mogłaby mu narobić tylko większych problemów.
Dostała tą pracę. Za sprawą swojego okropnego nastroju z którym porost po tamtych wydarzeniach pojechała na rozmowę? A może za sprawą polecenia Gabriela? A może miała w sobie to coś, o którym mówił jego szef? Ciężko określić. Tamtego dnia bardziej liczyło się to, że chodząc z gabinetu do gabinetu nigdzie nie widziała jego.
Kilka następnych dni spędziła na załatwianiu wszystkiego. Od zwolnienia, po nowe przedszkole dla Lu, które polecił jej szef. Sam zostawiał tam dzieci i co lepsze było otwarte nieco dłużej niż to do którego chodziła dotychczas Lu. No i było pod samym nosem kancelarii. Lu była oczywiście obrażona na tą zmianę, ale te kilka dni wolnych pozwoliły Gin na przebywanie z córką w przedszkolu, a dzięki temu ta bardzo się z tym wszystkim oswoiła. Nadszedł pierwszy dzień w pracy. Szef od samego wejścia mówił jej że nie musi się stresować. Dziś pozna współpracowników, działanie wszystkich drukarek i innych sprzętów i dostanie swoje biurko, które będzie mogła posprzątać i urządzić po swojemu. Nie chciała wpaść na głęboką wodę i chyba nie miało się to wydarzyć. Poznała kilku prawników, inne sekretarki czy archiwistę. Gdzie Gabr... chciała zadać sobie to pytanie, ale wtedy szef zaczął mówić o kimś kogo wytyczył na naukę i za drzwiami gabinetu do którego wprowadził ją szef siedział Gabriel. Szef swoją drogą chyba za bardzo się spoufalał. Kładąc dłoń na plecach Gin czy po prostu mówiąc do niej w dziwny sposób, ale starała się nie zwracać na to uwagi. - Znacie się, więc nauka będzie przyjemniejsza. - och jak bardzo mógł się mylić. - Cześć. - rzuciła cicho gdy tylko szef zamkną za sobą drzwi.
 
nick:kochanka Gabriela
multi:nie mam
miasto:Rio de Janeiro
 





25

wiek


zostawił narzeczoną, dowiedział się, że jest ojcem

PRACA


ma w głowie totalny chaos

UCZUCIA




  
Gabriel
   Braga

  

  

  

  

  

  

2020-11-19, 19:03


Po wyjściu od Gin wcale nie było łatwiej. Zamiast wrócić do domu, Gabriel pojechał do Deana. Chciał się w końcu dowiedzieć całej prawdy i na jego nieszczęście okazało się, że przyjaciel też wiedział o wszystkim. Jak każdy człowiek, Braga też miał swoje granice, które w pewnym momencie puściły. Po prostu uderzył Deana i wykrzyczał mu, że tak naprawdę chyba nigdy nie byli przyjaciółmi, bo on też przyczynił się do tego wszystkiego. Niestety sam Braga w ten sposób też został trochę poturbowany i jego twarz zdobiła rozcięta warga. Dobrze, że tylko tyle, bo inaczej nie mógłby się pokazać w pracy.
Powrót do domu i konfrontacja z Adą nie były przyjemniejsze. Ona płakała, on starał się w jak najbardziej delikatny sposób wytłumaczyć jej, że nie widzi przyszłości ich związku i dla dobra obojga powinni się rozstać. Braga postanowił wszystko ułatwić i to on wyprowadził się z mieszkania. Co prawda zostawił tam większość swoich rzeczy, ale obiecał je zabrać jak Ada będzie w pracy i zostawić jej klucze w skrzynce na listy.
Ostatnie dni były dla niego tak cholernie ciężkie, że nawet nie miał czasu osowić się z informacją, że ma córkę. Znaczy dopuszczał to do siebie, ale nie miał kiedy z nią porozmawiać, spotkać się… W ogóle nie wiedział jak planowała to rozegrać Ginny. Najpierw mówiła małej Lu, że Gabriel jest wujkiem i teraz nagle stanie się jej tatą? Przecież 6-latka dużo rozumie i też będzie miała w głowie mętlik!
Dzisiejszego dnia Braga chcąc niechcąc musiał pojawić się już w pracy. Szef powiedział, że ma dla niego nowe zadanie, które musi odbębnić za ostatnie nieobecności. Gabryś nie był głupi, więc doskonale zdawał sobie sprawę o co chodzi. Kiedy zobaczył ją w drzwiach, zdobył się tylko na nikły uśmiech przeznaczony do szefa. – Cześć. – odpowiedział, ale nie było w tym większych uczuć i sięgnął po papiery, na podstawie których miał jej wytłumaczyć co i jak. – Co u Lu? – dodał jeszcze, jednak cały czas na nią nie patrzył.
 
nick:Zdzisia
multi:nie mam
miasto:Rio De Janeiro
 





25

wiek


kocham Gabriela równie mocno

PRACA


jak go ranię

UCZUCIA




  
Ginerva
   Herschel

  

  

  

  

  

  

2020-11-20, 10:06


Ginnie nie miała pojęcia co dzieje się u Gabriela. Nie miała śmiałości by do niego napisać, czy zadzwonić by się czegoś dowiedzieć. Z resztą czuła, że prędzej czy później spotkają się chociażby w pracy. Nie podejrzewała by po prostu uciekł z miasta, nie był takim tchórzem jak ona. Nie miała pojęcia też, że postanowił policzy się z Deanem. Kiedy Ginnie dzwoniła do ich wspólnego przyjaciela, by poprosić go o spotkanie, to ten w dziwny sposób próbował się z niego wymigać. Nie rozumiała dlaczego, ale też nie miała czasu by jakoś bardziej dociekać. Zmiana pracy i przygotowanie Lu do nauki w nowym przedszkolu wyciskało z niej resztki energii i chęci do życia.
Gdyby rozmawiali ze sobą normalnie, to pewnie dziś bardzo by się ucieszyli z tego że to właśnie Gabriel będzie ją uczył. Ale w tych okolicznościach nie było im to pewnie za bardzo na rękę. To znaczy Ginnie jak najbardziej. Ale wątpiła, by Gabriel chciał spędzać z nią teraz czas. Nie rozmawiała z córką na ten temat. Nie bardzo wiedziała jak. Przecież nie mogła tak po prostu przy obiedzie powiedzieć córce, że ostatnio trochę się pomyliła i zamiast wujek, to powinna do Gabriela mówić tato. Z reszta chyba musiała najpierw porozmawiać z Gabrielem. Czy po tym wszystkim chce odgrywać ważną rolę w życiu Lu. Bo jeśli chciałby, chyba powinien być przy takiej rozmowie. A ona nie chciała po raz kolejny dokonywać wyboru za niego. Już raz to zrobiła i jak widać nikomu to na dobre nie wyszło.
To będzie ciężki dzień w pracy, nawet jeśli jej nowy szef obiecał, że dziś będzie to luźny dzień, czas na małe wprowadzenie i praktyczną naukę w podstawach. Nie będzie łatwo. Była tego w stu procentach pewna. Skrzyżowała ręce na klatce piersiowej, wiesz tak obejmując swoje ramiona, jakby sama chciała dodać sobie otuchy. - Dobrze... od dwóch dni chodzi do nowego przedszkola. - rzuciła cicho i westchnęła ciężko. - Spójrz na mnie chociaż na sekundę. - dodała równie cicho i miała tak wielką ochotę by go przytulić.
 
nick:kochanka Gabriela
multi:nie mam
miasto:Rio de Janeiro
 





25

wiek


zostawił narzeczoną, dowiedział się, że jest ojcem

PRACA


ma w głowie totalny chaos

UCZUCIA




  
Gabriel
   Braga

  

  

  

  

  

  

2020-12-03, 20:21


- Chcę żeby ona wiedziała Gin. - powiedział po dłuższej chwili i zgodnie z jej prośbą na nią spojrzał. Nawet patrzył dłużej niż powinien, dopiero gdy się zorientował co robi, przeniósł wzrok na papiery. To było dla niego cholernie ciężkie, bo dążył Ginny ogromnym uczuciem, a ona zraniła go w tak paskudny sposób. - Chcę się z nią spotykać i robić wszystko to, co ojciec robi z córką. - rozmawianie na takie tematy w pracy chyba nie było najlepszym pomysłem, ale poza nią na razie się nie spotykali. A tutaj oboje byli na neutralnym gruncie, więc startowali z w miarę równej pozycji. - Wiem, że nie uda mi się nadrobić 6 lat, ale... - urwał, bo sam nie wiedział jak dokładnie ubrać to wszystko w słowa. Chciał być obecny w jej życiu, chciał się cieszyć z jej sukcesów... Przede wszystkim chciał, żeby Lu wiedziała, że tak jak reszta dzieci w jej wieku też ma tatusia, nie tylko mamę. - Jeśli będziesz potrzebowała pieniędzy czy coś to daj znać trochę wcześniej, bo teraz mieszkam w hotelu i muszę dokładniej planować budżet. - nie zdążył ugryźć się w język i powiedział trochę więcej niż chciał. Prędzej czy poźniej Ginny i tak na pewno domyśliłaby się, że Braga nie mieszka w swoim mieszkaniu, ale mówienie tego w taki sposób było słabe. Jednak Gabriel nie chciał uciekać od odpowiedzialności i chciał zapewnić córce wszystko co najlepsze. Zarówno w kwestii kontaktów jak i pieniędzy. I tak było mu głupio, że przez te 6 lat nie dał ani grosza. Ok nie wiedział, ale był tego typu człowiekiem, że i tak czuł się z tym źle.
Chrząknął i wreszcie zaczął grzebać w papierach. Musiał jej coś pokazać, bo jak przyjdzie szef i zorientuje się, że Gabriel znów nic nie robi, to go w końcu zwolni. Porozkładał wszystko na kupki i przeniósł na nią wzrok. - Okej, to tak. Mamy system, który pomaga nam rozróżnić akta spraw. W zależności od typu wszystko zaznaczone jest innymi kolorami. Sprawy karne, sprawy cywilne i administracyjne. Każdy prawnik specjalizuje się w czymś innym, więc pewnie segregując je będziesz musiała pamiętać komu je podrzucić. - wytłumaczył na szybko, pokazując na odpowiednie kupki. - Na 4 piętrze jest archiwum gdzie trzymamy papiery, podjedziemy tam i pokażę ci co i jak. - dodał. Gdyby nie byli pokłóceni od razu mogliby zaliczyć to archiwum, ale przynajmniej na razie będą musieli się obejść smakiem.
 
nick:Zdzisia
multi:nie mam
miasto:Rio De Janeiro
 





25

wiek


kocham Gabriela równie mocno

PRACA


jak go ranię

UCZUCIA




  
Ginerva
   Herschel

  

  

  

  

  

  

2020-12-25, 17:50


- Wiem Gabriel... po prostu muszą ją na to przygotować... a jeszcze nie wiem jak. - rzuciła zgodnie z prawdą. Ta sprawa spędzała jej sen z powiek. Wiedziała, że Gabriel będzie chciał uczestniczyć w życiu małej i bycie wujkiem wcale mu nie wystarczy. Musiała powiedzieć o wszystkim córce. Zwyczajnie była mu to winna. Młodej również. Spojrzała na niego i chwilę nic nie mówiła, jakby nie wiedziała co powiedzieć powinna. Czyli wszystko już wyszło na jaw i nie mieszkał ze swoją narzeczoną... to znaczy zapewne już nią nie była. - Gabriel... nie potrzebuje pieniędzy. - teraz będzie zarabiała więcej, co prawda ma dalej do pracy i przedszkole będzie kosztować więcej. Ale nie zamierzała prosić go o pieniądze, nawet o tym nie myślała. A teraz kiedy wiedziała, że mieszkał w hotelu, to już na pewno by nie śmiała.
Szybko musiała spaść na ziemię, ton głosu Gabriela diametralnie się zmienił. Spojrzała na papiery, próbując już nie podnosić spojrzenia na Gabriela, by się nie rozpraszać. Wiadomości do przyswojenia było więcej niż się spodziewała. Ale przecież nie była głupia, powinna wszystko przyswoić. Co najwyżej będzie się gubić przez kilka najbliższych dni. Przeszli do archiwum. Tam kolejne informacje. Aż pożałowała, że nie wzięła ze sobą zeszytu w którym mogłaby robić notatki. Próbowała wszystko spamiętać, ale fakt, że mówił to Gabriel nie działało na plus. Chciała coś powiedzieć, bardzo niezwiązanego z pracą, coś by przerwać jego monolog czymś innym niż "tak" "rozumiem" "okej".Ale właśnie wtedy do środka wszedł szef. - Ginevra. Zapraszam na lunch, poznasz innych współpracowników. - rzucił otwierając szerzej drzwi. Ginnie nienawidziła gdy ktoś mówił jej pełnym imieniem. Ale przecież tego nie powie szefowi. Spojrzała szybko na Gabriela, jakby liczyła na jakąś minimalną pomoc. Ale chyba nie powinna. Wyszła z archiwum bez pewności, ze wie już kompletnie wszystko. Szef zaczął opowiadać o jakiejś tradycji. Że zawsze pierwszy lunch nowego pracownika spędzają razem. Chciała wierzyć ze to prawda. Obejrzała się za siebie by sprawdzić czy jest tam Gabriel, ale zaraz musiała przyśpieszyć kroku, bo szef swoją dłonią na jej plecach nieco ją ponaglił.
Lunch był... pyszny, a atmosfera była naprawdę luźna, mimo że prawniczy slang to nie coś na czym się znała. Dlatego niewiele mówiła, nie zapamiętała też wszystkich imion. Z resztą głównie mówił do niej szef, koło którego musiała siedzieć. Po wszystkim objedzona smakołykami wróciła by zobaczyć swoje biurko i przy nim wszystko sobie ustawić. Poznać działanie sprzętów i dopiero wtedy dostała papiery którymi będzie musiała się na co dzień zajmować we własne ręce. Wybiła szesnasta, druga z sekretarek oznajmiła, że czas do domu. Wzięła swoje rzeczy, ale zamiast iść w stronę windy, zapukała do drzwi gabinetu Gabriela.- Hej... - rzuciła, nie mogą znaleźć nic lepszego. - Znajdziesz kiedyś dla mnie chwilę... teraz muszę lecieć po Lu.... ale, musimy porozmawiać.
 
nick:kochanka Gabriela
multi:nie mam
miasto:Rio de Janeiro
 





25

wiek


zostawił narzeczoną, dowiedział się, że jest ojcem

PRACA


ma w głowie totalny chaos

UCZUCIA




  
Gabriel
   Braga

  

  

  

  

  

  

2020-12-27, 00:00


- Tylko nie każ mi czekać kolejnych 6 lat. - mówił całkiem poważnie, ale chciał jej też wbić szpileczkę. Wciąż był trochę zły na Gin, bo doskonale pamiętał jak ona podchodziła do sprawy z Adeline i jaki miała problem, kiedy przez imprezę niespodziankę nie powiedział swojej narzeczonej, że powinni się rozstać. Gabriel na moment uniósł wzrok i spojrzał jej prosto w oczy. - Gin, ale to nie chodzi o to czy ty ich potrzebujesz czy nie, one się po prostu należą Lu. - powiedział i wzruszył ramionami. Wiedział, że złość na Ginny mu minie, bo ją kochał i wiedział, że jej to wybaczy. Nawet teraz, kiedy ją zobaczył był na nią mniej zły niż np. wczoraj. Ona po prostu tak na niego działała. Inaczej natomiast sytuacja miała się z Deanem. On nie dość, że na początku nie powiedział mu prawdy, to jeszcze zamiast walić prosto z mostu, robił jakieś chore podchody w stylu "ojciec Lu w ogóle nie płaci alimentów, a Ginny sobie nie radzi". No kurwa, jakby wiedział to by płacił, mogłeś powiedzieć debilu.
Przeprowadził jej szybkie szkolenie w gabinecie, a potem przeszli do archiwum. Pewnie w innych okolicznościach to wszystko skończyłoby się seksem i obydwoje cieszyliby się z chwili sam na sam. Dobrze, że tym razem nic z tego, bo dzisiejszego dnia przeszkodził im sam szef, który zaprosił Herschel na lunch. Braga postanowił go sobie odpuścić, przede wszystkim dlatego, że wkurwiło go to, że szef obejmował JEGO Ginny (tak, wciąż tak o niej myślał). Kolejny idiota, który coś robił zanim pomyślał. Chrząknął przez co wyraził swoje ogromne niezadowolenie tym co widział, a potem życzył im smacznego i poszedł do swojego gabinetu.
Do końca pracy nie odstępował swojego biurka jakby natłok pracy miał sprawić, że zapomni o wszystkim co ostatnio działo się w jego życiu. Nawet się nie zorientował, kiedy wybiła 16. Od pracy oderwało go dopiero pukanie do drzwi. No tak, Ginny. - Wieczorem? Możesz przyjechać do hotelu, wyślę ci adres smsem. Usiądziemy w jakiejś restauracji i pogadamy. Nie chcę niczego odkładać. - zaproponował. Wyjaśnienie wszystkiego i ustalenie co dalej będzie o wiele zdrowsze niż trwanie w takiej napiętej atmosferze.
 
nick:Zdzisia
multi:nie mam
miasto:Rio De Janeiro
 





25

wiek


kocham Gabriela równie mocno

PRACA


jak go ranię

UCZUCIA




  
Ginerva
   Herschel

  

  

  

  

  

  

2020-12-27, 17:15


Szpileczka była dosadna, na tyle by Gin nie wiedziała co ma na to odpowiedzieć. Z resztą słowa w tym momencie niczego nie zmienią i były w sumie nawet zbędne. O pieniądzach będą mieli okazje jeszcze pogadać. Niezależnie od tego czy chciał je dać, czy ona chciała je brać. Praca to nie miejsce na takie rozmowy, nie kiedy na każdym kroku ktoś może ich podsłuchać, czy po prostu im przerwać. A kolejne niedopowiedzenia nie były im do szczęścia potrzebne. I z Deanem się w końcu pogodzi. Ten cały czas jest częścią życia Ginnie i małej Lu. I nie, nie dlatego, że wciąż ze sobą sypiają. Bo tak nie jest. A dlatego że był z nimi zawsze i teraz wciąż służył im pomocą. Był wujkiem Lu i to nigdy się nie zmieni.
No niestety nie było im pisane zabawić się w archiwum, ale przecież nie była tu po raz ostatni, może kiedy się pogodzą będzie jeszcze ku temu okazja. Jeśli oczywiście nie ma tu kamer. Nie chciała, by potem ochrona wytykała ich palcami ze śmiechem. Szef im wszystko przerwał i czy chciała czy nie musiała iść na lunch, nie chciała w końcu podpaść pierwszego dnia. W sumie zachowanie szefa wcale jej nie pasowało, ale też nie wiele mogła na razie zrobić. - To... do potem. - rzuciła gdy wszystko było już ustalone. A potem po prostu zamknęła cicho drzwi i wyszła lokalu zajmowanego przez kancelarie, zjechała windą na dół, bo to pewnie jakiś wieżowiec i już po chwili byłą po córkę. Całą drogę do domu wysłuchiwała opowieści z przedszkola. Gin cieszyła się, że mimo wszystko jej córka nie marudziła, że chce wrócić do starego przedszkola. No i nawet dobrze się tam bawiła.

[ klik ]

Lu nie chciała zostać w domu. Chciała jechać z Gin. Jak też długo musiała ją namawiać by została w domu. Ile było przekupywana. Ostatecznie stanęło na zestawie dziecięcym z McDonalds i jakiejś czekoladzie o której Gin jeszcze nie słyszała, ale jej córka doskonale wiedziała gdzie Ginnie powinna jej poszukać. Wykończy się. Ale mogła spokojnie sie przebrać i pojechać pod wyznaczony adres. Podjechała taksówką pod wyznaczony adres, oddając mamie auta by tam pojechała po ten zestaw i czekoladę z Lu, tak chyba będzie lepiej. Mała nie powinna jeść na samą noc, ale cóż. Czego się nie robi dla świętego spokoju. Wysiadła pod hotelem i rozejrzała się na boki, nie widząc Gabriela, po prostu napisała że już jest na miejscu.
 
nick:kochanka Gabriela
multi:nie mam
miasto:Rio de Janeiro
 





25

wiek


zostawił narzeczoną, dowiedział się, że jest ojcem

PRACA


ma w głowie totalny chaos

UCZUCIA




  
Gabriel
   Braga

  

  

  

  

  

  

2021-02-03, 13:37


Został w pracy trochę dłużej niż powinien. W ostatnich dniach trochę ją zaniedbywał, a nie chciał stwarzać powodów do tego, by jego szef miał się do czegoś przyczepić. Od akt spraw i pisania wniosków oderwał się dopiero gdy zauważył, że wybiła godzina 18. Zostawił dokumenty w nieładzie i wyszedł z biura - nie musiał sprzątać, bo miał swój osobisty gabinet, do którego nikt nie wchodził. Pani sprzątająca wyszła już z firmy, więc zakładał, że wszystko będzie w takim samym stanie, gdy wróci tutaj jutro.
Wrócił do hotelu i pierwsze co zrobił to wypił mocną kawę. W swoim pokoju nie miał zbyt wielu rzeczy - w pośpiechu wyprowadzał się z mieszkania dzielonego z Adą, dlatego większość jego rzeczy wciąż została tam. Nie miał czasu ich uporządkować, bo cały swój czas poświęcał albo na pracę albo na szukanie nowego mieszkania. Nie chciał mieszkać w hotelu, to było cholernie niewygodne.
Zasiedział się, rozmyślając nad tym jak przebiegnie rozmowa z Ginny. Z rozmyślań wyrwał go dopiero dźwięk smsa, który informował, że Gin była już na miejscu. Pośpiesznie zabrał swój płaszcz i poleciał na dół; nie chciał by kobieta czekała na niego zbyt długo. - Przepraszam za spóźnienie. - powiedział, jednak na jego twarzy nie zagościł typowy dla niego uśmiech. Wciąż miał do niej żal o to, że mu nie powiedziała. Powinna, miał prawo wiedzieć. Tak jak powiedział Gin tamtego dnia "wiedział, że jej wybaczy, bo ją kochał". Kochał, ale potrzebował czasu, bo wyrządziła mu niewyobrażalną krzywdę. - Myślałem, żebyśmy usiedli w restauracji w hotelu. Chyba, że wolisz się przejść, ale przyznam szczerze, że bym coś zjadł. - zaproponował, patrząc na nią uważnie. W czasie pracy nie wyszedł na przerwę obiadową i odczuwał skutki niezjedzenia obiadu. Jednak nie chciał decydować sam, bo nie wiedział jakie plany ma Gin. Może nie chciała przeprowadzać takiej rozmowy z zatłoczonej restauracji i spacer będzie dla niej bardziej odpowiedni? Na łonie natury prościej jest zebrać myśli i uciec wzrokiem w niezręcznym momencie.
 
nick:Zdzisia
multi:nie mam
miasto:Rio De Janeiro
 





25

wiek


kocham Gabriela równie mocno

PRACA


jak go ranię

UCZUCIA




  
Ginerva
   Herschel

  

  

  

  

  

  

2021-02-16, 19:34


Ginnie bardzo bała się tej rozmowy. Tęskniła za nim jak cholera. Za wiadomościami na dzień dobry, za spotkaniami wieczorem. Gdy się obudziła w nocy chciała mu o tym napisać. Opisać mu swój sen. Przez czas kiedy było między nimi dobrze. Kiedy przyprawiali rogi jego narzeczonej miała to co chciała mieć cały czas. Miała jego. Wszystko pięknie i klasycznie zepsuła. Po raz drugi. Czemu tak zawodowo niszczyła życie nie tylko sobie. Ale i jemu. I swojej córce. Nawet jeśli kiedyś kierowała się tym że chciała dobrze... Zwyczajnie nie wyszło. Ale niczego nie wyciągnęła z tego lekcji. Co pokazywała teraz. Dziś jednak chciała to naprawić. Naprawdę chciała. - Nic się nie stało. - rzuciła miękkim głosem. Bo wcale nie czekała długo. Miała wrażenie że w ogóle nie czekała. Ale może to przez te emocje które w niej wzrastały. W hotelowych restauracjach nie było zazwyczaj tłumów. No chyba że się trafiło na godziny wydawania posiłków dla godzi hotelowych. Ale dziś nie powinno im to grozić. - Możemy usiąść w restauracji. - zgodziła się z nim. Sama coś chętnie zje. Może powinna wypić lampkę wina? To pozwoli jej może nieco się wyluzować. Weszli do środka i pewnie zajęli jakiś stolik na uboczu. Spojrzała w kartę dań ale szybko ja odłożyła spojrzała na Gabriela. Nie była tu do końca po to by jeść. Była tu dla niego. Bała się tego jak może potoczyć się ta rozmowa ale była gotowa na to. Zawiesiła torebkę o krzesło i znów spojrzała na kartę. Nim zaczną rozmawiać musieli zamówić bo kelner kręcił się wokół nich. A ro przyniósł im napoje. A to sztućce. Zamówiła sobie jakąś sałatkę z kurczakiem i grzanki. Poczekała aż on zamówi i odprowadziła kelnera wzrokiem. - Nie wiem od czego mam zacząć. - rzuciła w końcu po chwili ciszy składając z chusteczki bliżej nieokreślony kształt.
 
nick:kochanka Gabriela
multi:nie mam
miasto:Rio de Janeiro
 





25

wiek


zostawił narzeczoną, dowiedział się, że jest ojcem

PRACA


ma w głowie totalny chaos

UCZUCIA




  
Gabriel
   Braga

  

  

  

  

  

  

2021-02-28, 01:50


Przeszli do restauracji i zajęli wolny stolik. Gabriel tylko omiótł kartę wzrokiem i finalnie zamówił z niej pierwszą lepszą pozycję. Chciał po prostu wyciszyć uczucie ssania w żołądku, nie do końca było istotne to, co zje. - Najlepiej zaczynać od początku. – powiedział chłodno. Dopiero po chwili zorientował się jak to zabrzmiało i skrzywił się nieznacznie. – Przepraszam. – dodał, bo nie chciał być dla niej chamem. Był świadomy, że sytuacja była dla niej tak samo stresująca jak i dla niego. Postanowił ją wyręczyć i sam zabrał głos. – Gin, tak jak mówiłem w biurze, naprawdę chciałbym, żeby Lu wiedziała, że nie jestem jej wujkiem. Rozumiem, że nie powiesz jej tego z dnia na dzień, ale chciałbym być obecny w jej życiu jako… ojciec. Straciłem już 6 lat i mnie to cholernie boli, wiesz? – podszedł do nich kelner, który przyniósł napoje, dlatego Gabriel postanowił przerwać. Westchnął głęboko – był prawnikiem i być może powinien być przyzwyczajony do takich przemów. Jednakże mówienie w swoim a czyimś imieniu to zupełnie inna para kaloszy. Poczekał aż kelner odejdzie i znów zabrał głos. – Nie wiem co będzie z nami, bo… - urwał i odwrócił wzrok. – Kocham cię Gin. – sięgnął po szklankę z wodą i opróżnił ją w całości. Jeszcze raz westchnął i dopiero wrócił do niej wzrokiem. – Wiem, że cię kocham i to nie jest nowe uczucie. Kochałem cię już wtedy, spieprzyłem sprawę, że wtedy nie zrobiłem niczego w naszym kierunku, ale może potrzebowałem bodźca, którym na pewno byłoby dziecko. W każdym razie, zgubiłem wątek, wybacz. Kocham cię Gin, ale nie wiem czy w tym momencie możemy być razem, ja potrzebuję czasu, by przemyśleć sobie wszystko. Rozstałem się z Adą i chyba muszę powoli zacząć układać swoje życie. – dokończył. Jego oczekiwania były proste: potrzebował czasu i chciał, żeby Lu wiedziała. To tyle.
 
nick:Zdzisia
multi:nie mam
miasto:Rio De Janeiro
 





25

wiek


kocham Gabriela równie mocno

PRACA


jak go ranię

UCZUCIA




  
Ginerva
   Herschel

  

  

  

  

  

  

2021-03-01, 02:41


Zgryzła delikatnie dolna wargę słysząc ton w jakim się do niej odezwał. Zabolało. Ale zasłużyła sobie na to. Skrzywidzila go i zabrała mu coś nieodwracalnie. Miała oczywiście pojęcie ze tak jest. I choć chciała cofnąć czas... To nie mogła tego zrobić. Z resztą obawiała się że gdyby cofnęła się w czasie to i tak p zrobiłaby tak samo. Wtedy uważała ze to jedyna słuszna decyzja. Z jakiegoś powodu wtedy wierzyła ze Gabriel wróci na wakacje. Że ukrycie brzucha będzie trudne i w końcu zapyta czy to jego. Liczyła ze wróci A dwa lata i zobaczy maleństwo w wózku. Wrócił po skoncoznych studiach i było już za późno na wszystko. A ona dziś wiedziała jak bardzo spierdoliła. Ale ta wiedza nic jej nie dawała. - Wiem... To znaczy. Mogę się tylko domyślać. - nie widziała co czuł. Tak jak powiedziała mogła się tylko domyślać jak bardzo go zrobiła. A on mógł się tylko domyślać jak bardzo żałowała. Bo żałowała cholernie. Napila się bo mimo że mówiła niewiele w jej gardle zaschło z nerwów. Czy gdyby nie jego narzeczona to wiedziałby? Zapewne nie. Zapewne ukrywałaby to już do końca życia. Bo mimo wszystko tak byłoby lepiej. Wygodniej.
- Ja też cie kocham Gabriel. Jak nikogo na świecie. - rzuciła cicho, wchodząc mu w słowo. Kochała go jak cholera. Nie mocniej jak córkę. Bo to inny rodzaj miłości. - Niczego od ciebie nie oczekuje... Po prostu proszę byś któregoś dnia... Za rok. Czy za dziecięć lat po prostu... Mi wybaczył. - przerwała bo kelner przyniósł ich jedzenie. Straciła apetyt. Żołądek jej się zacisnął z tych nerwów. Podziękowała, ale nie spodrzala na kelnera bo czuła ze w jej oczach rosnal łzy którym nie dawała ujścia. Kelner odszedł więc podniosła wzrok na mężczyznę. - Musze ją na to jakoś przygotować. - szepnęła. Nie wiedziała jeszcze jak. Czy w ogóle jest na to sposób.
 
nick:kochanka Gabriela
multi:nie mam
miasto:Rio de Janeiro
 





25

wiek


zostawił narzeczoną, dowiedział się, że jest ojcem

PRACA


ma w głowie totalny chaos

UCZUCIA




  
Gabriel
   Braga

  

  

  

  

  

  

2021-03-02, 18:14


- Miałaś ją na co dzień Gin. Codziennie widziałaś, jak się budzi, jak się uczy nowych słów, jak stawia pierwsze kroki, jak idzie do szkoły… Znasz jej koleżanki, wiesz co lubi. A co ja mam powiedzieć? Znam ją kilka miesięcy i nawet nie wie, że jestem jej tatą. – powiedział i posłał jej spojrzenie przepełnione bólem. Naprawdę cierpiał; zraniła go jedna z najbliższych osób w całym jego życiu. Nie spodziewał się ciosu akurat z jej strony – zawsze wydawało mu się, że przyjaźnią się na dobre i na zle i mówią sobie o wszystkim. Choć może właśnie przyjaźnią się było w tym miejscu kluczowe? Tylko w takim razie, dlaczego raz za razem przekraczali granicę przyjaźni? Nie było już odwrotu – na zawsze połączyło ich dziecko. Nawet jeśli teraz Gabriel nie wiedział czy chce być z Ginny, jednego był pewien. Chciał być obecny w życiu swojej córki i chciał być dla niej najlepszym ojcem na świecie.
Braga nie rozumiał niektórych zachowań Gin. Do poznania motywów, które nią kierowały potrzeba znacznie więcej niż dwie rozmowy przeprowadzone na szybko i w nerwach. – Chciałbym Ci wybaczyć, choć… Nie, może inaczej. – poprawił się, kręcąc nieznacznie głową. Dobrze, że kelner akurat przyniósł jedzenie. Dzięki temu, Braga mógł ułożyć sobie wszystko w głowie. – Wiem, ze ci wybaczę Gin, ale nie wiem kiedy to nastąpi. Potrzebuję czasu, żeby wszystko sobie ułożyć, bo widzisz jak jest. Mieszkam w hotelu, muszę znaleźć jakieś mieszkanie, tamto zostawiłem Adzie. – wyjaśnił. Po tych słowach zabrał się za jedzenie.
Słysząc jej głos, podniósł wzrok znad jedzenia. Ich spojrzenie skrzyżowało się na moment, ale to Gabriel był tym, który odwrócił wzrok. – Nie wiem, czy powinienem być przy tej rozmowie, zdecyduj jak będzie ci prościej. – powiedział, chociaż sam na pewno chciałby być przy nich, gdy Gin będzie mówiła Lu, że to Braga jest jej tatusiem.
 
nick:Zdzisia
multi:nie mam
miasto:Rio De Janeiro
 





25

wiek


kocham Gabriela równie mocno

PRACA


jak go ranię

UCZUCIA




  
Ginerva
   Herschel

  

  

  

  

  

  

2021-03-13, 07:51


- Wiem Gabriel. Wtedy nie pomyślałam że mogę być samolubna. Myślałam że robię dobrze. Chciałam byś spełnił swoje marzenie. A dziecko by Ci tylko w tym przeszkodziło. Tak jak mi. - kierowała się jakimiś intencjami. Chciała naprawdę dobrze. W dużej mierze myślała właśnie o Gabrielu. By on nie cierpiał. By skończył wymarzone studia bez pieluch i zmartwień. Chciała by choć jedno z nich spełniło się zawodowo. Oboje mieli plany i uważała ze miejszym złem będzie jeśli ona sama zrezygnuje ze swoim. Z biegiem czasu i po wszystkich przemyśleniach. I wszystkich słowach Gabriela wiedziała że to był błąd. Ale gdyby cofnęła się w czasie i miałaby podjąć ta decyzję jeszcze raz. To zrobiłaby tak samo.
Spojrzała na kalnera który im przerwał ale nawet nie spojrzała na jedzenie. Najpierw musiała się napić. Z tego wszystkiego zaschło jej w gardle. - Jeśli... O mnie chodzi. Masz go tyle ile tylko potrzebujesz. - czekała na spotkanie z nim tyle czasu. Poczeka jeszcze chwilę. Tyle ile trzeba zawiniła. Sama była sobie winna. I w pełni brała odpowiedzialność za swoje czyny. Zabolało. Zabolało kiedy odwrócił wzrok. To tylko pokazywało jak bardzo się na niej zawiódł. Pomieszała chwilę w sałatce. Ale nie wzięła nawet sałaty do buzi. - Nie... Dobrze. - nie wiedziała jak będzie jej prościej. Ale ostatecznie nie planowała dzielić się z nim swoimi obawami. On wciąż był na gorszej pozycji w tym temacie. Westchnęła cichutko i wzięła się za jedzenie. Wiedziała że to spotkanie nie będzie należało do najmilszych i na pewno nie skończy się żadnych happy endem. Ale nie sądziła ze będzie aż tak boleć. Bolało. A nie chciała nawet domyślać się jak musiało boleć jego. - Przepraszam... Chociaż wiem że to zupełnie niczego nie zmienia... Mam tylko nadzieję że kiedyś zrozumiesz moje intencje. - nid chciała źle. Naprawdę nie chciała.
 
nick:kochanka Gabriela
multi:nie mam
miasto:Rio de Janeiro
 





25

wiek


zostawił narzeczoną, dowiedział się, że jest ojcem

PRACA


ma w głowie totalny chaos

UCZUCIA




  
Gabriel
   Braga

  

  

  

  

  

  

2021-03-26, 15:25


Słuchając tego co mówiła nie mógł powstrzymać prychnięcia. - Jak… - urwał, bo trochę za bardzo podniósł głos. – Ginny, nie siedziałaś mi w głowie i nie wiedziałaś co było moim marzeniem. – uspokojenie się zajęło mu chwilę. Zerknął na Herschel i wypuścił głośno powietrze. Zadecydowała za niego, nie mogła mieć pojęcia, czego pragnął Gabriel. Może właśnie związek z nią i dziecko było spełnieniem jego marzeń? Swoją decyzją skazała go na ogromne cierpienie. Bo gdyby wiedział i nawet jeśli nie chciałby tego dziecka, to zrobiłby to świadomie. Przynajmniej płaciłby należne mu pieniądze. A tak? 6 lat w nieświadomości, nic dziwnego, że w tym momencie cały jego światopogląd runął.
- Dziękuję Gin. – mruknął, choć może nie do końca to on powinien dziękować jej. Jednak to był Gabriel, on zawsze stawiał innych na pierwszym miejscu, o sobie myślał rzadko kiedy.
- Nie wiem Gin, czy jestem w stanie to zrozumieć. – powiedział szczerze, bo naprawdę tak czuł. Pokręcił głową, bo to wszystko to było dla niego za dużo.
Posiedzieli jeszcze chwilę, dokończyli swoje posiłki, a potem Gabriel stwierdził, że czas najwyższy się zbierać. Dzisiejszy dzień był dla niego męczący; nie dość, że miał nawał pracy w kancelarii, to jeszcze rozmowa z Ginny też nie należała do przyjemnych. Wciąż bolało go to, jak się zachowała i choć może nie było po nim tego widać, to prawdziwie wszystko przeżywał. Wrócił do hotelu i resztę dnia spędził na rozmyślaniu jak to będzie, gdy Lu pozna prawdę. Jak zareaguje? Będzie traktowała go jak tatę? Czy już zawsze będzie traktowała go jak wujka?
Cholera, tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi.

/zt
 
nick:Zdzisia
multi:nie mam
miasto:Rio De Janeiro
 


Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: