Poprzedni temat «» Następny temat





2018-11-03, 17:12



 
 






2018-11-03, 17:12


Uciech gwałtownych i koniec gwałtowny, można by rzec, ale po rozstaniu z Terrencem Cedric zdecydowanie nie miał tak poetyckich ciągot. Bolało, zwłaszcza, że wszystko działo się tak szybko, a zakończyło równie niespodziewanie co zaczęło. W jednej chwili było tak dobrze, beztrosko i swobodnie i cholera nigdy nie czuł się tak szczęśliwy, jak podczas ich krótkiego związku. Zdawał sobie sprawę, że angażowanie się w tą relację było jak porywanie z motyką na słońce, bezpodstawne, ale piękne i kuszące. Skłamałby twierdząc, że nigdy nie myślał o tym jak o czymś co kiedyś się wypali, nie mówił o tym oczywiście głośno, ale postrzegał ich związek jak coś na kształt mandali-pięknej i dającej radość, ale niszczonej po czasie by rozpocząć coś nowego. Dali sobie wszystko co mogli i najwyraźniej musieli ruszyć w swoje strony.
Niemniej Buenos Aires było niesamowite. Gdzie lepiej leczyć złamane serce niż w miejscu tak zapierającym dech w piersiach i chwytającym za duszę? Ciepłe poranki i witanie nowego dnia wraz z pierwszymi promieniami słońca, łagodnie muskającymi skórę były doskonałym remedium. Właśnie dzięki nim i kilku innym czynnikom, Cedric zdołał stanąć na nogi by w końcu tworzyć obraz czegoś więcej niż tylko smętnego, szarego cienia człowieka.
Szczególnie wieczory wolne od lotów sprzyjały rozmyślaniom. Z każdym kolejnym łykiem wina, Cedric dochodził do wniosku, iż złapał pana Boga za nogi przyjmując ofertę linii by stacjonować właśnie tutaj. W końcu zawsze mógł wrócić do kraju, gdy już znudzi mu się ucieczka od problemów i codzienności.

 
 






2018-11-03, 17:24




Zawsze marzyła o tym, żeby zobaczyć kawałek świata. Chciała spędzić życie na podróżach, poznawaniu innych kultur i rozwijaniu samej siebie. Marzyła o robieniu zdjęć, zdobywaniu nietypowych pamiątek i odwiedzaniu każdego, nawet najmniejszego zakątka świata. Prawdę mówiąc, w dzieciństwie marzyła o byciu taką damską, amerykańską wersją Cejrowskiego, chociaż niekoniecznie chciała chadzać przez świat boso. Bądź co bądź, do zrealizowania takich planów nie wystarczyło mieć jedynie marzeń. Potrzeba było przede wszystkim funduszy, których rodzina Myrne niestety nie miała.. przynajmniej nie do tego stopnia, żeby ot tak wydawać je na bezcelowe wycieczki. Sama więc początkowo chwytała się każdej pracy, mając nadzieję, że uda jej się odłożyć trochę grosza, ale i to wydawało się być niewystarczające. Dopiero w momencie rocznej przerwy pomiędzy college'm a właściwymi studiami, podjęła ostateczną decyzję. Z dnia na dzień postanowiła to wszystko rzucić i spróbować szczęścia w szkole stewardess. Nie mogła spełnić swoich marzeń w sposób, w który pragnęła, zdecydowała więc, że osiągnie to drogą okrężną.
I proszę, spędzała właśnie wolny czas w Argentynie, delektując się jej pięknem. Nawet jeżeli nie miała ku temu zbyt dużej sposobności, większą połowę dnia spędziła przechadzając się uliczkami Buenos Aires. Niemal od razu zajęło ono szczególne miejsce w jej sercu, nie przeszkodził jej w tym nawet fakt, że zabłądziła w połowie drogi. Dopiero po godzinie udało jej się z powodzeniem dotrzeć do miejsca, w którym stacjonowali. - Podobno picie do lustra to pierwszy krok do alkoholizmu - rzuciła, kiedy już przekroczyła próg pokoju dziennego. - Na Twoje szczęście, kupiłam na mieście fernet - zatopiła dłonie w swojej wielkiej torbie, w poszukiwaniu alkoholu. - I trochę alfajores - wyciągnęła z torebki spore opakowanie z ciasteczkami, dumna ze swojej zdobyczy. Będąc w nowym miejscu nie wyobrażała sobie nie spróbować tego, co było dla niego charakterystyczne. Nie potrafiła sobie odmówić.

 
 


Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do: